<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Tylko Ty i Ja. &#187; Pi_Memphis</title>
	<atom:link href="http://blog.oleg.es/author/pi_memphis/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.oleg.es</link>
	<description>Blog Pi i Randalla Memphis</description>
	<lastBuildDate>Wed, 23 Sep 2009 00:17:34 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Hej Ho, Hej Ho, do pracy by się szło!</title>
		<link>http://blog.oleg.es/2009/02/27/hej-ho-hej-ho-do-pracy-by-sie-szlo/</link>
		<comments>http://blog.oleg.es/2009/02/27/hej-ho-hej-ho-do-pracy-by-sie-szlo/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Feb 2009 18:29:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Pi_Memphis</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Tylko Pi]]></category>
		<category><![CDATA[początki]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oleg.es/?p=80</guid>
		<description><![CDATA[W środę dostałam telefon od koleżanki, że w jednej firmie kogoś szukają. Więc wysłałam tam maila i już godzinę później byłam umówiona na rozmowę kwalifikacyjną. Wiadomo stres, nerwy i to wszystko się tak złożyło, że byłam pewna, że nie mam szans. Tym bardziej, że szef powiedział, że mają tylu kandydatów, że nie wiadomo czy za ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W środę dostałam telefon od koleżanki, że w jednej firmie kogoś szukają. Więc wysłałam tam maila i już godzinę później byłam umówiona na rozmowę kwalifikacyjną. Wiadomo stres, nerwy i to wszystko się tak złożyło, że byłam pewna, że nie mam szans. Tym bardziej, że szef powiedział, że mają tylu kandydatów, że nie wiadomo czy za tydzień dadzą znać.<br />
A tu proszę, jeszcze tego samego dnia, wieczorem, dzwonią do mnie, żebym jutro (czyli wczoraj) przyszła na dzień próby. To poszłam, czemu nie. Było fajnie, tylko szef jakiś taki nerwowy. Ale każdy może mieć gorszy dzień.<br />
Zrobiłam co miałam zrobić, 8godzin minęło że nawet nie zauważyłam kiedy. Wychodząc spytałam się, czy mam przychodzić jutro &#8211; powiedzieli że jasne.<br />
Dzisiaj było chyba fajniej. Pozostali pracownicy nie patrzeli na mnie tak wrogo i już więcej wiedziałam &#8211; wysyłanie faxu to wcale nie taki koszmar. Nawet jak się ma w pracy 8lini telefonicznych. A jak dobry fax to i pół godziny można posiedzieć i nikt nie powie, że nic nie robisz, bo przecież musisz wysłać te 20kartek, a jak wstaniesz to kolejne połączenie leci. Nawet szef poczeka.<br />
Na mnie czekał, czekał, czekał&#8230; A potem zaproponował mi umowę, powiedział ile zarobię i nazwał skromną. Cóż, każdemu zdarza się mylić.<br />
Nawet nie mogę doczekać się poniedziałku, żeby tam wrócić. Choć myślę, że to tylko początki i dlatego mi się podoba.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.oleg.es/2009/02/27/hej-ho-hej-ho-do-pracy-by-sie-szlo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>mpk, czyli co jest nie tak z autobusami w Częstochowie</title>
		<link>http://blog.oleg.es/2009/02/04/mpk-czyli-co-jest-nie-tak-z-autobusami-w-czestochowie/</link>
		<comments>http://blog.oleg.es/2009/02/04/mpk-czyli-co-jest-nie-tak-z-autobusami-w-czestochowie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Feb 2009 11:45:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Pi_Memphis</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Tylko Pi]]></category>
		<category><![CDATA[codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Częstochowa]]></category>
		<category><![CDATA[mpk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oleg.es/?p=74</guid>
		<description><![CDATA[zainspirowana ostatnim wpisem Magnesa przypomniało mi się, dlaczego nie lubię jeździć autobusami. Nie, nie dlatego że wszyscy tam są grubi.
Są chyba trzy główne powody. Na pierwszy ogień pójdą ludzie starsi. Nie przeszkadza mi to, że walczą jak lwy o wolne miejsce. Ja i tak prawie zawsze stoję, w końcu spędzam w tym autobusie maksimum 10minutm. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>zainspirowana ostatnim wpisem <a href="http://zdaniemmagnesa.jogger.pl/2009/02/03/prawa-otylych/#more">Magnesa</a> przypomniało mi się, dlaczego nie lubię jeździć autobusami. Nie, nie dlatego że wszyscy tam są grubi.</p>
<p>Są chyba trzy główne powody. Na pierwszy ogień pójdą ludzie starsi. Nie przeszkadza mi to, że walczą jak lwy o wolne miejsce. Ja i tak prawie zawsze stoję, w końcu spędzam w tym autobusie maksimum 10minutm. Wytrzymam. Ale to głównie przez nich w autobusach śmierdzi. Nie mówię, że przez wszystkich, przez jednostki, ale za to tak, że nie da się tam oddychać. Może to dobry pomysł, żeby dopłacali do biletu opłatę &#8220;powietrzną&#8221;, dałoby im to do myślenia.</p>
<p>Druga grupa to faceci, mężczyźni, panowie, jak tam sobie chcecie. Tutaj nie ma problemu, kiedy w autobusie jest miejsce i każdy może sobie stać i mieć kilka centymetrów wolnej przestrzeni. Problem zaczyna się, kiedy jest tłok i osobnicy płci męskiej stoją obok mnie. Spokojnie, toleruję mężczyzn, lubię ich, cieszy mnie fakt, że mam znajomych tej płci. Ale do cholery, czemu jak jadę autobusem zawsze jakiś musi dotykać mojego tyłka?! Głęboko wierzę, że robią to przypadkiem. Tylko czemu nie potrafią powiedzieć &#8220;Przepraszam&#8221;? W końcu jak ja takiemu dam do zrozumienia łokciem lub obcasem, że przeszkadza mi położenie jego ręki to zaraz się oburzy.</p>
<p>Ostatni przypadek, na razie sporadyczny ale jednak. Stoi sobie takie dziecko, ma może 15lat, patrzy na ciebie, obgaduje do kolegów i myśli, że w związku z tym, że masz słuchawki na uszach nic nie słyszysz. Słyszysz. Bo chłopak drze się tak, że słyszą w autobusie przejeżdżającym obok. I co z tego, i tak nic nie powiesz. A przynajmniej ja, nie mam zamiaru wdawać się w dyskusję z kimś takim. Skończy się ona na tym, że dziecko nie rozumie o czym mówię, zaczyna gadać trzy po trzy, a potem używa zbędnych epitetów.</p>
<p>Głownie z tych powodów nie korzystam z usług komunikacji miejskiej. Na szczęście mogę sobie na to pozwolić. Idę na nogach, kiedy mam się dostać do centrum. Jadę samochodem, kiedy muszę być gdzieś dalej. Jest tak odkąd pamiętam. Nie chodzę na nogach chyba tylko o 6 rano albo kiedy jest mokro.</p>
<p>Wiem, że nie jestem jedyna. Dziwić się, że mpk nie notuje zysków. Najpierw pasażerowie sami musieliby zadbać o komfort jazdy innych i umożliwić im spokojną jazdę tramwajem/autobusem, żeby inni w ogóle mieli ochotę kupować bilety. Chyba, że rzeczywiście każemy kupować kilka biletów tym, którzy utrudniają podróż współpasażerom. Tylko jak ich wyselekcjonować?<br />
Poznaje się ich przecież dopiero w autobusie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.oleg.es/2009/02/04/mpk-czyli-co-jest-nie-tak-z-autobusami-w-czestochowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pierwsza noc z Karaluchem</title>
		<link>http://blog.oleg.es/2008/10/20/pierwsza-noc-z-karaluchem/</link>
		<comments>http://blog.oleg.es/2008/10/20/pierwsza-noc-z-karaluchem/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Oct 2008 18:35:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Pi_Memphis</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tylko Pi]]></category>
		<category><![CDATA[kubus]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oleg.es/?p=64</guid>
		<description><![CDATA[Pilnowałam Kubusia. Prawie cały dzień. Nie pierwszy raz, ale ten zawierał w sobie położenie spać, karmienie nocne itd&#8230;
Fakt &#8211; Karaluch ma już ponad rok i na pewno jest łatwiej niż jeszcze kilka miesięcy temu ale myślałam, że będzie o wiele trudniej. Jego rodzice szli na wesele i poprosili, żebym się nim zaopiekowała w tym czasie. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pilnowałam Kubusia. Prawie cały dzień. Nie pierwszy raz, ale ten zawierał w sobie położenie spać, karmienie nocne itd&#8230;</p>
<p>Fakt &#8211; Karaluch ma już ponad rok i na pewno jest łatwiej niż jeszcze kilka miesięcy temu ale myślałam, że będzie o wiele trudniej. Jego rodzice szli na wesele i poprosili, żebym się nim zaopiekowała w tym czasie. Agata do tej pory nie dzwoniła z pretensjami, więc dziecku chyba nic złego się nie stało.  A jak wyglądał wieczór?</p>
<p>Kubuś dał mi odpocząć godzinkę, kiedy sam bawił się zabawkami. Wcześniej musiałam tylko wyjąć wszystkie szklanki z szafki bo inaczej moglibyśmy mieć tłuczoną zastawę. Później był czas na kaszkę. Karaluch zjadł prawie wszystko ale nie obeszło się bez huśtawki i tv, na szczęście byliśmy u niego a nie u mnie. U mnie nie chce jeść w ogóle. Po posiłku bawiliśmy się w ganianego i robiliśmy hałas o co tylko się dało. Myślę, że Kuba będzie perkusistą. Koło 20.00 zrobił się marudny i myślałam, że tęskni za rodzicami. Jednak kiedy po 35minutach był już po zjedzeniu pełnej butelki mleka i spał zrozumiałam, że był po prostu bardzo zmęczony. O 24.00 było kolejne karmienie. A o 2.00 wrócili rodzice.</p>
<p>To był całkiem prosty wieczór.<br />
<a href="http://oleg.es/wp-content/uploads/2008/10/pic_0025.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-65" title="pic_0025" src="http://oleg.es/wp-content/uploads/2008/10/pic_0025-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.oleg.es/2008/10/20/pierwsza-noc-z-karaluchem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzieci cz.2</title>
		<link>http://blog.oleg.es/2007/11/15/dzieci-cz2/</link>
		<comments>http://blog.oleg.es/2007/11/15/dzieci-cz2/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Nov 2007 17:17:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Pi_Memphis</dc:creator>
				<category><![CDATA[My]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oleg.es/2007/11/15/dzieci-cz2/</guid>
		<description><![CDATA[Będę chrzestną *yay*. Wiem o tym jakieś pół roku już ale jakoś nie było okazji się pochwalić. Kubuś ma 3m-ce i dwa dni. Jest śliczny. Widziałam go wczoraj, nie pierwszy raz oczywiście, i muszę przyznać, że z dnia na dzień robi się coraz ładniejszy. Jego uśmiech powala na kolanach a zawstydzona mina po prostu rozbraja. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Będę chrzestną *yay*. Wiem o tym jakieś pół roku już ale jakoś nie było okazji się pochwalić. Kubuś ma 3m-ce i dwa dni. Jest śliczny. Widziałam go wczoraj, nie pierwszy raz oczywiście, i muszę przyznać, że z dnia na dzień robi się coraz ładniejszy. Jego uśmiech powala na kolanach a zawstydzona mina po prostu rozbraja. Nie ma takich słów, którymi można by opisać, jaki jest uroczy.</p>
<p>Chrzciny są 2 grudnia. Nie mogę się doczekać :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.oleg.es/2007/11/15/dzieci-cz2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>:)</title>
		<link>http://blog.oleg.es/2007/09/30/37/</link>
		<comments>http://blog.oleg.es/2007/09/30/37/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 30 Sep 2007 10:23:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Pi_Memphis</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tylko Pi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oleg.es/2007/09/30/37/</guid>
		<description><![CDATA[Z okazji Dnia Chłopaka (nie powinno być &#8220;chłopca&#8221;?) życzę Wam wszystkim wszystkiego najlepszego :)
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z okazji Dnia Chłopaka (nie powinno być &#8220;chłopca&#8221;?) życzę Wam wszystkim wszystkiego najlepszego :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.oleg.es/2007/09/30/37/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Świat się zmienia</title>
		<link>http://blog.oleg.es/2007/09/10/swiat-sie-zmienia/</link>
		<comments>http://blog.oleg.es/2007/09/10/swiat-sie-zmienia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 Sep 2007 17:56:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Pi_Memphis</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tylko Pi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oleg.es/?p=32</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejsze noworodki przechodzą same siebie. Naprawdę nie wiem, jak rodzice je wychowują, skoro taki gnojek zaraz po urodzeniu ma 1.8promila we krwi. Ja nie wiem, czy kiedykolwiek przekroczyłam 1,0promila a tu proszę. A przecież takich przypadków jest co raz więcej. Uważam, że rodzice powinni zwracać większą uwagę na to, co robią ich pociechy. Przecież to ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiejsze noworodki przechodzą same siebie. Naprawdę nie wiem, jak rodzice je wychowują, skoro taki gnojek zaraz po urodzeniu ma 1.8promila we krwi. Ja nie wiem, czy kiedykolwiek przekroczyłam 1,0promila a tu proszę. A przecież takich przypadków jest co raz więcej. Uważam, że rodzice powinni zwracać większą uwagę na to, co robią ich pociechy. Przecież to nie do pomyślenia, żeby dziecko samo się &#8220;zrobiło&#8221; a potem imprezowało w brzuchu mamusi.</p>
<p>O co chodzi?</p>
<p>Dzisiaj do szpitala trafiła matka, którą z domu zabrało pogotowie już w trakcie porodu. Mamusia brała udział w libacji alkoholowej i żeby było weselej nawet nie wiedziała, że była w ciąży, nie domyśliła się niczego przez 9miesięcy. Dziecko po urodzeniu ważyło 2800gram i jakimś cudem przeżyło.</p>
<p>Moim skromnym zdaniem powinni ją na jakiś czas do więzienia wsadzić za nieumyślne usiłowanie zabójstwa, może wtedy nabrałaby rozumu. Zresztą, nie ona jedna. Z każdą powinni tak postępować. Oczywiście bez możliwości otrzymania kary w zawieszeniu albo z możliwością wyjścia za dobre sprawowanie. A dziecku i tak będzie lepiej w rodzinie adopcyjnej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.oleg.es/2007/09/10/swiat-sie-zmienia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>suknie wieczorowe</title>
		<link>http://blog.oleg.es/2007/09/09/suknie-wieczorowe/</link>
		<comments>http://blog.oleg.es/2007/09/09/suknie-wieczorowe/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 09 Sep 2007 21:21:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Pi_Memphis</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tylko Pi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oleg.es/?p=31</guid>
		<description><![CDATA[Zaczynam wpadać w depresję. W grudniu idziemy na wesele, więc jeszcze jest czas, żebym uszyła sobie jakąś ładną sukienkę. I co? No i właśnie nic. Znalazłam jedną śliczną sukienkę, która nie bardzo nadaje się na moją figurę ;/ Co prawda mam 4miesiące żeby ją zmienić (figurę) ale w takim razie po co teraz szyć sukienkę, ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zaczynam wpadać w depresję. W grudniu idziemy na wesele, więc jeszcze jest czas, żebym uszyła sobie jakąś ładną sukienkę. I co? No i właśnie nic. Znalazłam jedną śliczną sukienkę, która nie bardzo nadaje się na moją figurę ;/ Co prawda mam 4miesiące żeby ją zmienić (figurę) ale w takim razie po co teraz szyć sukienkę, skoro potem trzeba będzie robić poprawki?</p>
<p>To samo było z sukienką na studniówkę, z butami na wesele. Mam za dobrą wyobraźnię, żeby zadowolić się rzeczami w sklepach i zbyt małe umiejętności plastyczne, żeby przelać pomysły na papier.</p>
<p>Z góry zakładam, jak chcę żeby coś wyglądało. Wyobrażam sobie to idealnie, w mojej głowie widzę to na półkach. A później przychodzi wielkie rozczarowanie, bo wszystko co można kupić jest brzydkie, zwyczajne i dostępne na co drugim stoisku.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.oleg.es/2007/09/09/suknie-wieczorowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzieci :)</title>
		<link>http://blog.oleg.es/2007/09/06/dzieci/</link>
		<comments>http://blog.oleg.es/2007/09/06/dzieci/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 Sep 2007 20:33:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Pi_Memphis</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tylko Pi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oleg.es/?p=30</guid>
		<description><![CDATA[Moje podejście odrobinkę się zmieniło, odkąd wokół zaroiło się od niemowlaków. Niedawno urodził się Kubuś. Jest maleńki i śliczny. Kiedyś też chciałabym mieć takiego. Choć na razie chciałabym tylko zobaczy jak to będzie. Nie chcę mieć jeszcze dziecka. Teraz to chyba tylko ciekawość. Mogłabym mieć takie przez jeden dzień i zobaczyć ile wytrzymam. Daję sobie ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Moje podejście odrobinkę się zmieniło, odkąd wokół zaroiło się od niemowlaków. Niedawno urodził się Kubuś. Jest maleńki i śliczny. Kiedyś też chciałabym mieć takiego. Choć na razie chciałabym tylko zobaczy jak to będzie. Nie chcę mieć jeszcze dziecka. Teraz to chyba tylko ciekawość. Mogłabym mieć takie przez jeden dzień i zobaczyć ile wytrzymam. Daję sobie godzinę, może dwie. Pod warunkiem, że cały czas będzie spało. Kubuś mnie przeraża. Boję się wziąć go na ręce, nawet ciężko mi się zmotywować, żeby dotknąć jego malutkich paluszków albo pogłaskać po głowie. Jest jeszcze za mały, zbyt delikatny, za bardzo bezbronny. Wątpię, żebym poradziła sobie z takim maluchem, trzeba przecież bardzo dobrze znać jego reakcje, żeby od razu móc coś poradzić. A przecież nie piszą książek na ten temat, o tym konkretnym dziecku.</p>
<p>Dzieci są przerażające, mają miękką główkę i nic nie potrafią same zrobić.</p>
<p>To nie dla mnie.</p>
<p>Przynajmniej nie na razie&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.oleg.es/2007/09/06/dzieci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prezent&#8230;</title>
		<link>http://blog.oleg.es/2007/09/05/prezent/</link>
		<comments>http://blog.oleg.es/2007/09/05/prezent/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Sep 2007 22:29:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Pi_Memphis</dc:creator>
				<category><![CDATA[My]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oleg.es/?p=29</guid>
		<description><![CDATA[Niedługo mam urodziny. To znaczy jeszcze trochę czasu zostało ale ktoś nie pozwala mi o tym zapomnieć.
Oleg już wie, co chce mi dać.
To ma być małe ale pakowne, do użytku w mieszkaniu, w pokoju, kuchni bądź łazience ale raczej nie wynosi się tego na dwór. Może być w wielu kolorach i podobno najbardziej podobało mi ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niedługo mam urodziny. To znaczy jeszcze trochę czasu zostało ale ktoś nie pozwala mi o tym zapomnieć.</p>
<p>Oleg już wie, co chce mi dać.</p>
<p>To ma być małe ale pakowne, do użytku w mieszkaniu, w pokoju, kuchni bądź łazience ale raczej nie wynosi się tego na dwór. Może być w wielu kolorach i podobno najbardziej podobało mi się pomarańczowe (a to niespodzianka! :D). Widzieliśmy to razem w Szczecinie, i w Częstochowie. Ale oczywiście nie pamiętam gdzie. I podobno nawet ostatnio o tym rozmawialiśmy. Nie pamiętam ani kiedy, ani gdzie. Nie mam zielonego pojęcia co to może być a wiadomo, że tego chcę.</p>
<p>Ma ktoś jakiś pomysł co to może być? Postaram się dopisać więcej szczegółów, kiedy się czegoś dowiem.</p>
<p>A co poza tym?</p>
<p>Spędziliśmy razem prawie całe dwa cudowne miesiące.  W lipcu byliśmy tylko my, w sierpniu już u mnie w domu. To też najpierw były przyjemności a później obowiązki. Myślę, że nawet nieźle się spisaliśmy. Obeszło się bez większych kłótni i obrażania. Byliśmy na weselu i jak się okazało żadne z nas nie potrafi tańczyć. Ale to nie powinno być większym zaskoczeniem &#8211; w końcu 4godziny kursu tańca nie mogły zrobić z nas zawodowców. Za to zjadałam prawie całe tiramisu, które podano a Oleg poznał prawie moją rodzinę. Nie obeszło się bez stresów ale co poradzić. W końcu znał tam tylko mnie i moich rodziców. Byliśmy też na ognisku, gdzie okazało sie, że Oleg posiada całkiem niezłe umiejętności wokalno-wrzeszczalne. Śpiewać za bardzo nie potrafi ale na pewno wszystkich rozbawić No a ja jeżdżę nocami pod prąd, ale podobno nie jestem jedyna w rodzinie. Zakupów robiliśmy strasznie dużo, a może nawet i więcej. W te wakacje kupiłam więcej zbędnych drobiazgów i dodatków, niż przez ostatni rok. A Oleg ma wreszcie ładny garnitur. A teraz trzeba myśleć co założymy na siebie w grudniu &#8211; w końcu wesele będzie trwało 3dni i nie wypada założyć tego samego.</p>
<p>Wracając do prezentu. Mam wybór, dostanę albo dwa &#8211; jeden na imieniny, drugi na urodziny albo jeden wspólny, który opisywałam. Myślę, że wybiorę ten jeden ale nadal nie mogę zgadnąć co to jest&#8230; A z drugiej strony, ja wcale nie chcę wiedzieć co to takiego. Wolę niespodzianki. Szkoda tylko, że ten czas tak wolno leci. Chociaż, kto chciałby się starzeć tak szybko?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.oleg.es/2007/09/05/prezent/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>28 grudnia do końca&#8230;</title>
		<link>http://blog.oleg.es/2007/01/04/28-grudnia-do-konca/</link>
		<comments>http://blog.oleg.es/2007/01/04/28-grudnia-do-konca/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Jan 2007 17:24:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Pi_Memphis</dc:creator>
				<category><![CDATA[My]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://oleg.czest.pl/?p=26</guid>
		<description><![CDATA[29 grudnia
Pojechaliśmy do Camden Town.
Superowe miejsce, ulice pełne punka. Ludzie, muzyka – wszystko klimatycznie. Główne miejsce to The Camden Market. Zupełnie jak nasze bazary, ciuchy i bibeloty, tyle, że tutaj wszystko w stylu punk, raegge, trochę metalu. Pi zakochała się w kolorowych kaloszach, idealnych dla niej ;) Randall z kolei znowu porobił zdjęcia koszulek ;) ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>29 grudnia</p>
<p>Pojechaliśmy do Camden Town.<br />
Superowe miejsce, ulice pełne punka. Ludzie, muzyka – wszystko klimatycznie. Główne miejsce to The Camden Market. Zupełnie jak nasze bazary, ciuchy i bibeloty, tyle, że tutaj wszystko w stylu punk, raegge, trochę metalu. Pi zakochała się w kolorowych kaloszach, idealnych dla niej ;) Randall z kolei znowu porobił zdjęcia koszulek ;) Potem poszliśmy do Virgin Store, mieli Citizen Cope ale podobnie jak w Trocadero było drozsze niż w Polsce. Chyba za rok wyprawa do Stanów, tam będzie na pewno taniej, a może i na żywo uda się zobaczyć ;) Później poszliśmy na stacje metra zobaczyć jak to wygląda na żywo, wybór padł na Finsbury Park, bo tam na przystanku obok mieliśmy się spotkać z Tanim i Dag. Metro wygląda…zupełnie jak na filmach. Może trochę brakuje mu tej aury, jaka jest pokazana w filmach sensacyjnych made in usa, ale co tam. Potwierdziłem dziś swoja teorie, ze jeśli czarny ma iPoda to jest on koloru białego (iPod, nie murzyn). Potem długa wyprawa na zakupy w zupełnie inny rejon Londynu. Byliśmy w jakimś tam sklepie. I był to dziwny sklep. Z tanimi rzeczami, ale to, co wyprawiali tam ludzie… To dzielnica czarnych. Dominowali oni w sklepie, ale ich zachowanie przekraczało zachowanie ludzi. Brali rzeczy z polek i rzucali np. na ziemie. Syf, jaki panował w tym sklepie poraża mnie nawet teraz. Jeśli o Murzynów chodzi, to faktycznie – można zostać rasista jeśli się ich obserwuje. Są agresywni, zachowuja się jak bydło, i robią z siebie sieroty ”jest mi źle, bo jestem murzynem i dlatego mam gorzej w życiu”; z nietolerancji i nienawiści do siebie zrobili narzędzie ataku i walki. Generalnie są chyba najliczniejsza grupa w Londynie, jest ich więcej niż Azjatów. Ci z kolei są bardziej normalni, spokojniejsi… przystosowani do życia w nowych warunkach. Poddają się losowi, ale nie wiem czy to nie jest kwestia ich religii :> Sprzedawcy to przede wszystkim Turkowie, albo ktoś taki (w każdym razie Bliski Wschód). Małym przekrojem przez kulturę, a raczej wielokulturowość Londynu jest podroż autobusem od centrum do jakiejś wielonarodowej dzielnicy. Mnóstwo Polaków, zachowują się cicho, ale co jakiś czas znajdzie się sierota głośna i wulgarna, która skupia na sobie uwagę otoczenia. To niestety oni wyrobili nam nienajciekawsza opinie. Anglicy z kolei jako jedyni kasują bilety. My mamy bus passy, na tydzień, podejrzewam ze inni tez. Angole jada na czymś elektronicznym, po wejściu do autobusu musza tym pomachać przed kasownikiem. Wygląda to tak jak urządzenia do sprawdzenia cen w supermarkecie. Angole wyróżniają się w tłumie swoim wyglądem, swoją normalnością. Reszta tłumu świeci się, błyska i migocze od dodatków, albo generalnie maja jakieś dziwne rzeczy w wyglądzie. Anglicy ubierają się ekstrawagancko jak na polskie warunki, ale normalnie. Choć raz widzieliśmy grupkę 4osobowa może 15 nastolatków, którym było bliżej do występujących w ”Tokio Hotel” niż do ludzi…</p>
<p>Tani na obiad zrobił zupę. Wszyscy wiedzą że zupa to nie jedzenie, więc moją część zjadła Pi… Chyba albańska kuchnia to nie jest to co lubię :D</p>
<p>30 grudnia</p>
<p>Zakupy</p>
<p>Dzień spędzony na zakupach. Akurat są wyprzedaże *yay* wiec pewnie sądzicie ze kupiliśmy mnóstwo rzeczy? Nie :D kilka sztuk ;) Jest sporo niezłych rzeczy, ale a) najfajniejsze i tak są na Camden Town b) nie było moich ani Pi rozmiarów ;/ a był taki śliczny różowo-zielony sweterek który już mi się zdążył przyśnić…<br />
W zasadzie cały dzień spedzilismy na zwiedzaniu sklepow które Dia (jak sama mowi) odwiedza się w ciagu 5 minut aaa, i syf w sklepach to norma – tam gdzie chodzi duzo Murzynek.<br />
Zakupy upłynęły Nam w deszczowej atmosferze, wiec pozniej pognalismy do Zary gdzie już czekala Daga i Tani. Poszliśmy do pubu, gdzie wywiazala się burzliwa ”rozmowa” na temat Katowic. Szybko wróciliśmy do domu…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.oleg.es/2007/01/04/28-grudnia-do-konca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
