Pierwsza noc z Karaluchem
Pilnowałam Kubusia. Prawie cały dzień. Nie pierwszy raz, ale ten zawierał w sobie położenie spać, karmienie nocne itd…
Fakt – Karaluch ma już ponad rok i na pewno jest łatwiej niż jeszcze kilka miesięcy temu ale myślałam, że będzie o wiele trudniej. Jego rodzice szli na wesele i poprosili, żebym się nim zaopiekowała w tym czasie. Agata do tej pory nie dzwoniła z pretensjami, więc dziecku chyba nic złego się nie stało. A jak wyglądał wieczór?
Kubuś dał mi odpocząć godzinkę, kiedy sam bawił się zabawkami. Wcześniej musiałam tylko wyjąć wszystkie szklanki z szafki bo inaczej moglibyśmy mieć tłuczoną zastawę. Później był czas na kaszkę. Karaluch zjadł prawie wszystko ale nie obeszło się bez huśtawki i tv, na szczęście byliśmy u niego a nie u mnie. U mnie nie chce jeść w ogóle. Po posiłku bawiliśmy się w ganianego i robiliśmy hałas o co tylko się dało. Myślę, że Kuba będzie perkusistą. Koło 20.00 zrobił się marudny i myślałam, że tęskni za rodzicami. Jednak kiedy po 35minutach był już po zjedzeniu pełnej butelki mleka i spał zrozumiałam, że był po prostu bardzo zmęczony. O 24.00 było kolejne karmienie. A o 2.00 wrócili rodzice.
