Małżeństwo

U Uniksa na blogu rzuca się w oczy wpis o małżeństwie. Fragmentem “Samotności w Sieci”.

“Małżeństwa nie powinny być zawierane w tym stanie chorobowym, jakim jest tak zwane zakochanie. To powinno być prawnie zakazane. Jeśli nie przez cały rok, to przynajmniej od marca do maja, kiedy ten stan staje się z powodu zakłócenia mechanizmu wydzielania hormonów powszechny i objawy szczególnie nasilone. Powinno się iść na odwyk, porządnie się odtruć i potem dopiero powrócić do myśli o małżeństwie. W stanie, w jakim są zakochani ludzie, dopamina przelewa im się przez kanały rozsądnego myślenia i zatapia mózg. Szczególnie lewą półkulę. To udowodniono najpierw na szczurach, potem na szympansach a ostatnio na ludziach. Gdyby zakochanie trwało zbyt długo, ludzie umieraliby z wyczerpania, arytmii lub tachykardii serca, głodu lub syndromu odstawienia snu. Ci, co by jednak nie umierali, w najlepszym przypadku skończyliby w szpitalu wariatów.”

Brzmi to o tyle masakrycznie dołująco, że wskazuje na to, że ja nie wezmę z Pi ślubu. A jednak myślę o tym od pewnego czasu często. Zgodnie z tekstem Wiśniewskiego, nie mam szans na zmianę stanu cywilnego, ponieważ nie tylko kocham Paulinkę, ale jestem w niej zakochany po uszy. No i jak to pogodzić? Z drugiej strony, nie wyobrażam sobie ślubu z osobą której się nie kocha. Bo jaki to ma sens? Małżeństwo powinno chyba być kolejnym krokiem na drodze dwojga kochających się ludzi. No, chyba że jakaś bogata Ukrainka chce obywatelstwo polskie ;)

  1. Ojjj, Randall, źle to zrozumiałeś… tu nie chodzi o miłość a o zakochanie… to dwa różne stany emocjonalne :P No zobacz… najpierw zauroczenie, potem zakochanie a na końcu miłość… :P Choć nie jestem pewien czy te wszystkie stany emocjonalne nie mogą występować jednocześnie… hmmmmmm…

  2. nie wiem jak zauroczenie, ale zakochanie jak najbardziej potrafi iść w parze z miłością :)

    • Pi_Memphis
    • 7 października 2007

    Nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że trzeba być zakochanym (zakochaną), żeby wziąć ślub. Tylko ten stan psychiczny człowieka tłumaczy tę chwilową utratę rozumu :P

  3. No tak, zakochany = niepoczytalny… dopamina zalewa mózg :]

  1. Na razie brak trackbacków