Prezent…

Niedługo mam urodziny. To znaczy jeszcze trochę czasu zostało ale ktoś nie pozwala mi o tym zapomnieć.

Oleg już wie, co chce mi dać.

To ma być małe ale pakowne, do użytku w mieszkaniu, w pokoju, kuchni bądź łazience ale raczej nie wynosi się tego na dwór. Może być w wielu kolorach i podobno najbardziej podobało mi się pomarańczowe (a to niespodzianka! :D). Widzieliśmy to razem w Szczecinie, i w Częstochowie. Ale oczywiście nie pamiętam gdzie. I podobno nawet ostatnio o tym rozmawialiśmy. Nie pamiętam ani kiedy, ani gdzie. Nie mam zielonego pojęcia co to może być a wiadomo, że tego chcę.

Ma ktoś jakiś pomysł co to może być? Postaram się dopisać więcej szczegółów, kiedy się czegoś dowiem.

A co poza tym?

Spędziliśmy razem prawie całe dwa cudowne miesiące.  W lipcu byliśmy tylko my, w sierpniu już u mnie w domu. To też najpierw były przyjemności a później obowiązki. Myślę, że nawet nieźle się spisaliśmy. Obeszło się bez większych kłótni i obrażania. Byliśmy na weselu i jak się okazało żadne z nas nie potrafi tańczyć. Ale to nie powinno być większym zaskoczeniem – w końcu 4godziny kursu tańca nie mogły zrobić z nas zawodowców. Za to zjadałam prawie całe tiramisu, które podano a Oleg poznał prawie moją rodzinę. Nie obeszło się bez stresów ale co poradzić. W końcu znał tam tylko mnie i moich rodziców. Byliśmy też na ognisku, gdzie okazało sie, że Oleg posiada całkiem niezłe umiejętności wokalno-wrzeszczalne. Śpiewać za bardzo nie potrafi ale na pewno wszystkich rozbawić No a ja jeżdżę nocami pod prąd, ale podobno nie jestem jedyna w rodzinie. Zakupów robiliśmy strasznie dużo, a może nawet i więcej. W te wakacje kupiłam więcej zbędnych drobiazgów i dodatków, niż przez ostatni rok. A Oleg ma wreszcie ładny garnitur. A teraz trzeba myśleć co założymy na siebie w grudniu – w końcu wesele będzie trwało 3dni i nie wypada założyć tego samego.

Wracając do prezentu. Mam wybór, dostanę albo dwa – jeden na imieniny, drugi na urodziny albo jeden wspólny, który opisywałam. Myślę, że wybiorę ten jeden ale nadal nie mogę zgadnąć co to jest… A z drugiej strony, ja wcale nie chcę wiedzieć co to takiego. Wolę niespodzianki. Szkoda tylko, że ten czas tak wolno leci. Chociaż, kto chciałby się starzeć tak szybko?

    • dagmara
    • 17 września 2007

    A ja wiem co to jest:))) Kochana, ten opis jest tak perfekcyny, ze juz dawno powinnas wiedziec co moj brat szykuje. Pozdrawiam i tesknie:)

  1. Pi nawet czesciowo to zgadla, ale nie pomyslal ze to moze byc to :D

    • Pi_Memphis
    • 17 września 2007

    to na pewno nie jest tak, że Ty sama zgadłaś, tylko Oleg Ci powiedział kiedyś :P

    • dagmara
    • 7 października 2007

    oczywiscie, ze sie domyslilam:) A tak w ogole, to sie zbieram zeby do Ciebie napisac:)

  1. Na razie brak trackbacków